A że nigdy nie jest to łatwa decyzja i poprzedzić ją musi rzetelne rozpoznanie sprawy, ocena dowodów oraz oczywiście wysłuchanie stron, obrońcy i prokuratora, najlepiej przekonać się „na żywo”, obserwując rozprawę z miejsc dla publiczności.
I właśnie taką fascynującą przygodę przeżyli sześcioro uczniowie z kl. 2A i sześcioro uczniów z kl.3B w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Proces, który mogliśmy śledzić, dotyczył „jazdy pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości”. To była już druga rozprawa w tej sprawie – kontynuacja postępowania dowodowego.
Rozprawie przewodzi pani sędzia Anna Krzaczyńska-Sobczak. Jest oskarżony i jego obrońca, tłumacz przysięgły. Stawili się też świadkowie.
Sąd musi zweryfikować dowody osobowe i rzeczowe, wziąć pod uwagę opinie biegłych. Wzywa pierwszego świadka. Z minuty na minutę my, bierni uczestnicy sądowej potyczki, zaczynamy się orientować, że sprawa nie jest tak prosta, jakby nam, laikom się wydawało. Za chwilę dajemy się ponieść coraz gorętszej atmosferze. Oto obrońca oskarżonego zarzuca świadków gradem pytań, a sam oskarżony podważa część zeznań. Słowny ping pong przykuwa uwagę, a przede wszystkim pobudza do refleksji. Dla uczniów to prawdziwa lekcja retoryki (czyli sztuki perswazji, skutecznego przekonywania do swoich racji).
Rozprawa kończy się po ok. 2 godzinach, gdy sędzia odczyta zaprotokołowane zeznania i wypowiedzi. Wyrok jeszcze nie zapadnie. Wysoki Sąd uznaje, że w sprawie niezbędna jest jeszcze opinia biegłego toksykologa i wyznacza termin kolejnej rozprawy.
Młodzież opuszcza salę sądową. Za nami ekscytujące doświadczenie. Ale jeszcze nie finał, nie koniec wrażeń, bo dosłownie po 10-minutowej przerwie wracamy na miejsca dla publiczności. Kolejna sprawa i kolejna rozprawa. Dotyczy art. 157 kk, czyli spowodowania „średniego uszczerbku na zdrowiu” . Stawili się ofiara, oskarżony, jego obrońca i świadkowie. I oto znów obserwujemy przebieg sądowego procesu. Oskarżony odmawia składania wyjaśnień, za to ofiara bardzo obrazowo przedstawia swoją wersję wydarzeń. Komu uwierzy sędzia, jakie za i przeciw weźmie pod uwagę? Dociera do nas, że to na pewno nie będzie i nigdy nie jest łatwa decyzja. Pani sędzia ogłosi ją na kolejnej rozprawie.
A nasi uczniowie opuszczają gmach piotrkowskiego sądu, podekscytowani.
Ech, co to były za emocje, nawet najlepszy thriller takich nie dostarczy, bo to tylko film. Może już komuś w głowie zaświtała myśl, że studia prawnicze to dobry pomysł na przyszłość. Na pewno złym natomiast jest takie pokierowanie swoim życiem, którego efektem miałaby być obecność na sali sądowej w innym charakterze niż sędziego, prokuratora czy adwokata. To także ważny wniosek, który płynie z naszej wizyty w sądzie i obserwacji rozpraw.
A za tę możliwość i życzliwość okazaną naszej młodzieży serdecznie dziękujemy pani sędzi Krzaczyńskiej - Sobczak.
Poniżej krótka fotorelacja (z oczywistych względów dość lakoniczna):
I właśnie taką fascynującą przygodę przeżyli sześcioro uczniowie z kl. 2A i sześcioro uczniów z kl.3B w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Proces, który mogliśmy śledzić, dotyczył „jazdy pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości”. To była już druga rozprawa w tej sprawie – kontynuacja postępowania dowodowego.
Rozprawie przewodzi pani sędzia Anna Krzaczyńska-Sobczak. Jest oskarżony i jego obrońca, tłumacz przysięgły. Stawili się też świadkowie.
Sąd musi zweryfikować dowody osobowe i rzeczowe, wziąć pod uwagę opinie biegłych. Wzywa pierwszego świadka. Z minuty na minutę my, bierni uczestnicy sądowej potyczki, zaczynamy się orientować, że sprawa nie jest tak prosta, jakby nam, laikom się wydawało. Za chwilę dajemy się ponieść coraz gorętszej atmosferze. Oto obrońca oskarżonego zarzuca świadków gradem pytań, a sam oskarżony podważa część zeznań. Słowny ping pong przykuwa uwagę, a przede wszystkim pobudza do refleksji. Dla uczniów to prawdziwa lekcja retoryki (czyli sztuki perswazji, skutecznego przekonywania do swoich racji).
Rozprawa kończy się po ok. 2 godzinach, gdy sędzia odczyta zaprotokołowane zeznania i wypowiedzi. Wyrok jeszcze nie zapadnie. Wysoki Sąd uznaje, że w sprawie niezbędna jest jeszcze opinia biegłego toksykologa i wyznacza termin kolejnej rozprawy.
Młodzież opuszcza salę sądową. Za nami ekscytujące doświadczenie. Ale jeszcze nie finał, nie koniec wrażeń, bo dosłownie po 10-minutowej przerwie wracamy na miejsca dla publiczności. Kolejna sprawa i kolejna rozprawa. Dotyczy art. 157 kk, czyli spowodowania „średniego uszczerbku na zdrowiu” . Stawili się ofiara, oskarżony, jego obrońca i świadkowie. I oto znów obserwujemy przebieg sądowego procesu. Oskarżony odmawia składania wyjaśnień, za to ofiara bardzo obrazowo przedstawia swoją wersję wydarzeń. Komu uwierzy sędzia, jakie za i przeciw weźmie pod uwagę? Dociera do nas, że to na pewno nie będzie i nigdy nie jest łatwa decyzja. Pani sędzia ogłosi ją na kolejnej rozprawie.
A nasi uczniowie opuszczają gmach piotrkowskiego sądu, podekscytowani.
Ech, co to były za emocje, nawet najlepszy thriller takich nie dostarczy, bo to tylko film. Może już komuś w głowie zaświtała myśl, że studia prawnicze to dobry pomysł na przyszłość. Na pewno złym natomiast jest takie pokierowanie swoim życiem, którego efektem miałaby być obecność na sali sądowej w innym charakterze niż sędziego, prokuratora czy adwokata. To także ważny wniosek, który płynie z naszej wizyty w sądzie i obserwacji rozpraw.
A za tę możliwość i życzliwość okazaną naszej młodzieży serdecznie dziękujemy pani sędzi Krzaczyńskiej - Sobczak.
Poniżej krótka fotorelacja (z oczywistych względów dość lakoniczna):